Tego rolnikom nie pozazdrościsz

 Ostatnio pisałam, o tym co na wsi piękne i wartościowe. Teraz chciałabym zwrócić uwagę na drugą stronę medalu.

 Uprzedzałam, a teraz słowa obracam w czyn. Wiecie już, czego rolnikom zazdroszczę. Dzisiaj powiem Wam, z jakimi wyzwaniami rolników najtrudniej byłoby mi się zmierzyć…

#1 Niepewność pogody

To jest wg mnie zdecydowanie naaaajgorsza rzecz w rolnictwie ever. Drogie współ-mieszczuchy wyobraźcie sobie taką sytuację. Zaczynacie wielomiesięczny projekt, na przykład we wrześniu. Inwestujecie w niego ogromne środki finansowe, poświęcacie czas i energię. Jesteście na nim całkowicie skupieni. Wiecie, że praca nad nim potrwa około roku. Wcześniej nie uzyskacie z niego żadnych profitów, a nakład pracy będzie rósł. I teraz wkracza ONA. Ta, która zadecyduje, czy miesiące Twojej pracy do upadłego przyniosą jakieś skutki. I okazuje się, że masz pecha. Trafiasz w zimie na przymrozki, albo latem na suszę. Bądź odwrotnie – brak słońca. I NIC, kompletnie nic nie możecie zrobić z tym, że Wasza praca idzie na marne. Oczywiście, taka sytuacja nie zdarza się zawsze, ale zawsze jest niepewność tego, czy wystąpi. Niepewność pogody jest najgorsza.

#2 Niepewność cen

A teraz załóżmy, że jednak coś nam wyszło. Mogą to być super plony, średnie, albo zupełnie słabe. Ale są. I teraz liczycie, że efekt Waszej pracy zostanie wyceniony przyzwoicice a Wy skorzystacie w końcu z efektów swojej pracy. A tu zaskoczenie. Bo ceny Waszego towaru spadły. Możecie się wściekać, płakać i prosić. Klamka zapadła i możecie ewentualnie sprzeciwiać się, gdy obniżki będą skrajnie niesprawiedliwe. Jednak szanse na ich podniesienie już na wstępie nie są najwyższe.

#3 Brak urlopów

Na etacie przypada nam co najmniej 20 dni. Najczęściej 26 dni. Najlepiej jeśli zapowiemy się szybciej, ale czasem dostaniemy też „za pieć dwunasta”. Urlop – jedna z największych zalet pracy. Świat się nie skończy, gdy chwilę odpoczniemy. Przecież… Każdy odpocząć musi, ale nie każdy może. No bo jak na przyjkład powiedzieć krowom: moje drogie, teraz przez tydzień dieta, nie ma jedzenia, jesteśmy na Helu. Ok, może jeden mały weekend byłby możliwy, jeśli znajdzie się zastępstwo. Ale na pewno nie w lipcu ani sierpniu, bo żniwa. No i takie to wakacje…

#4 Wywalanie obornika

Ten podpunkt podpowiedział mi znajomy rolnik. Myślę, że każdemu kto wie czym jest obornik, nie muszę go rozwijać 😉

#5 Stereotypy

To grubszy temat. Stereotypy na temat rolników, które funkcjnują obecnie, były budowane od dziesięcioleci. Ludzie w mieście niezbyt interesują się rolnictwem, a kilka powierzchownym informacji jakie mają, niezbyt pokrywają się ze stanem faktycznym. Nieciekawa branża, stare maszyny, archaiczne podejście ludzi ze wsi do nowości – tak to się maluje w mieście. I tu chcę podkreślić, że jeszcze wiele w rolnictwie trzeba zrobić, jednak wiele już się zmieniło. A brak edukacji, budowanie fałszywych wyobrażeń (niestety także przez samych rolników) nie toruje drogi do porozumienia.

#6 Niedocenianie

To temat na osobny artykuł i wynika poniekąd z poprzedniego. Mam wrażenie, że ci, którzy nie pracują w rolnictwie, nie zdają sobie sprawy, jak jest nam ono potrzebne. Bo mieszkamy w mieście, bo mamy sklepy, wszystko na wyciągnięcie ręki. Reszta nas nie interesuje, reszta jest nam niepotrzebna. Nieprawda. Przecież rolnik to absolutnie najważniejszy zawód świata, bo dzięki niemy mamy co jeść, żyć. Co prawda, jako PRowiec często spotykam się z pytaniem co właściwie robię i po co, ale OK. Public relations to branża nowa, bez porównania, nie każdy jeszcze zdaje sobie sprawę na czym polega. Ale będąc rolnikiem, chciałabym czuć wdzięczność, zamiast uprzedzenia. Nawet tylko od czasu do czasu, by mieć motywację do działania. Tym, którzy jej doświadczyli gratuluję, pozostałym mówię – wszystko przed nami. Jest moda na eko, bio i green? Będzie moda na rolnictwo. Już ja się postaram 😀

 

Zdjęcie: nationalgeographic.com
  • gregorius

    #1
    z naturą można trochę walczyć, można ubezpieczyć uprawy, podlewać je,
    wspomagać ale jak natura ma focha to i tak za wiele to nie pomoże
    #2 z cenami tak jest, że zawsze możemy podpisać jakiś tam kontrakt na produkty to już mniej więcej jesteśmy pewni
    czy zyskamy czy stracimy, tylko jest jeden problem mianowicie ceny
    akurat mogą podskoczyć a my mamy towar do odstawienia, a kara za
    niezrealizowanie tej umowy są duże
    #3 przy produkcji roślinnej zimą można wyskoczyć na urlop i nie mówmy, że nie bo przy zwierzęcej to raczej ciężko
    #4 zawsze możemy założyć ruszta ale kurde też gnojowica będzie do wywożenia ale to już bardziej zmechanizowana praca
    #5 stereotypy, były są i będą w każdym zawodzie Emotikon
    #6 ja też nie doceniam zawodu PRowca , może kiedyś sie kiedyś to zmieni Emotikon

    takie moje krótkie spostrzeżenia tzn. chłopa pańszczyźnianego

    pozdrawia grisza traktorzysta 🙂